Wódz prowadzi na Krosno !

Wódz, na początek, postanowił wyprawić się na krosno*. Wódz, chociaż nie-mąż, nie-Dziadek z obwisłymi wąsy i w siwym uniformie ani nawet nie ko.. ko.. kosz.. kosz… koszowy (coście sobie pomyśleli, niegrzeczni?) ataman, bardzo smerfny** jest. Oj, smerfny. Potrójnie. Po pierwsze, jest niesamowicie i muszę przyznać, jako Dybuk, piekielnie inteligentny, i skorzystał z treści supliki, którą był otrzymał (jest tutaj: http://geomatyka-krakow.pl/download/WniosekDoGeodety.pdf), w której napisano również, że w Polszcze obowiązuje ustawa z dnia 26 stycznia 1984 roku - Prawo prasowe (sic!). A w niej odnalazł, jak skaut, art. 3a, w którym stoi napisane, że „w zakresie prawa … dostępu do informacji publicznej stosuje się przepisy ustawy z dnia 6 września 2001 roku O dostępie do informacji publicznej”. Po drugie wyśledził, że w celu uzyskania tej informacji, wcale nie musi korzystać z systemu bezdroży, pracowicie konstruowanego przez rzesze budowlanych i geodetów pod światłym kierownictwem premieru i jego komandy (co ta rzesza będzie czynić, jak już ten system, w 2012 roku, skonstruuje?). Po trzecie wymyślił, że wystarczy skorzystać z usług wciąż niedorżniętej Poczty Polskiej i wysłać stosowną aplikację. Przewidział bowiem już wcześniej, że lepiej uniknąć niepotrzebnych zagrożeń ze strony jakichś przyczajonych hord kiboli, kierowanych, jak powszechnie wiadomo, przez Ciemnogród.  Dybuk, choć dybuk, wszystkiego jednak nie wie. Dość na tym, że Wódz zdecydował rozpocząć od krosna. Biedni tkacze, którzy już dawno zdecydowali się porzucić wersję analogową krosna na rzecz wersji sterowanej numerycznie, zostali wezwani do przesłania, na papierze czerpanym, następujących dokumentów:

  1. Dokumentu podpisanego przez Naczelnego Tkacza, o wyborze wersji sterowania numerycznego krosnem, z uzasadnieniem, dlaczego wybrano rozwiązanie najgorsze  (a nie najlepsze, oferowane chociażby przez manufakturę niemiecką w Polszcze albo misję wietnamską – przyp. Dybuka),
  2. Dokumentu zakupu sterowania numerycznego krosnem (czyli: dlaczego tak drogo za coś, co nie ma żadnej wartości, albo: jeżeli okaże się, że niedrogo, to ile w sakiewce pod stołem otrzymał Naczelny Tkacz za to, że zdecydował się na zakup czegoś kompletnie bez wartości),
  3. Dokumentu umowy licencyjnej na użytkowanie sterowania numerycznego krosnem (czyli: „koń jaki jest, każdy widzi”, w każdym przypadku, o którym Dybuk donosi wyżej w punkcie 2).

Dybuk w pocie czoła zastanawiał się nad celami wyprawy Wodza na krosno i na inne cele w Polszcze i trudno było mu wymyślić coś sensownego, co nie zostałoby odebrane przez Was, moi drodzy Czytelnicy, jako nadmiernie patetyczne albo co gorsza, świadczące o bardzo małym rozumku Dybuka. Trudno. Jakieś podsumowanie być musi. Dybuk uważa więc, że Wódz jest smerfny nie tylko potrójnie, co tu dużo mówić, On jest smerfny nawet do kwadratu. On sobie pomyślał, że prawda leży tam, gdzie leży – jak mówił klasyk, który został wydany. Skoro więc leży ona tam, gdzie leży, to tylko ślepy jej nie widzi, ale… Jeżeli Wy, Opinio, jesteście ślepi, to jakaż będzie rozkosz Wodza, gdy już tę własną ślepotę nareszcie dostrzeżecie? Ta Jego rozkosz będzie nagrodą za szlachetny i całkowicie bezinteresowny upór Wodza w dążeniu do odsłonięcia całej prawdy, Taka jest przecież jego misja, jako Władcy Waszych, Opinio, umysłów. I jeszcze na koniec, przesłanie dla Geomatyczan. Postanowiłem się Wami zająć poważnie. Obrzucił Was ktoś zgnilizną? Spotwarzył? Skarżycie się, że lica Wasze nieczyste? Że ktoś je zbrukał? Porzućcie swoje nadzieje, że zostaną obmyte przez potwarcę! Ukorzcie się, na Dybuka! Obmyjcie lica i namaśćcie je pachnidłami. Zjednoczcie się z rzeczywistością wirtualną! Tutaj wszystko pachnie konwaliami. Nie bądźcie ostatni! Przedstawienie musi trwać!                                                                                                               

                                                                                                                Wasz Dybuk z Goliny.

Przypisy:

*     Lista następnych celów Wodza jest tutaj: http://geomatyka-krakow.pl/portal/wdrozenia.

**   Smerfny, to znaczy kompletnie cechujący społeczność Smerfów***.

*** Młodszym, dla przypomnienia: Smerfami nazywano niegdyś Funkcjonariuszy MeO, dla ich niebieskich mundurów, jak sądzę. Nie ma to jednak żadnego związku z treścią tego felietonu.